Disciples III: Odrodzenie
Warto wspomnieć, że produkcja ta powstała za naszą wschodnią granicą. Rosja staje się swojego rodzaju zagłębiem turówek, gdyż to właśnie tam skodowano chociażby piątą odsłonę Heroes of Might & Magic, a także wspomniane King’s Bounty wraz z dodatkiem Wojownicza Księżniczka. Migracja nurtu gier w te rejony miała zarówno swoje złe, jak i dobre strony, niemniej należy podkreślić ogromną zaletę wszystkich pozycji powstałych u naszych przyjaciół zza Buga - czuć w nich po prostu powiew starej szkoły. Nie ułatwiają zabawy, stawiają przed nami wyzwania i potrafią wciągnąć, dostarczających przy tym satysfakcji. Cóż, z pewnością twórcy Disciples III chcieli powtórzyć sukces swoich kolegów z lokalnej branży. Efekt aż tak nie zachwyca, jednak miłośnicy gatunku powinni znaleźć tutaj coś dla siebie.
Mamy do czynienia ze strategią turową z elementami RPG. Kierujemy bohaterem, rozbudowujemy królestwo i toczymy różnorakiej maści wojny. Recepta ta jest na tyle sprawdzona, że nie odstąpiono od niej na krok - słusznie, bo po co zmieniać coś, co gracze kochają oraz znają doskonale. Jeździmy po mapie dzielnym wojownikiem, wybijamy potwory, zbieramy skarby, wracamy do zamku po wojska... Acz miłośnicy poprzednich odsłon serii mogą się poczuć nieco zawiedzeni, nie ma już bowiem rzutu izometrycznego - kamera zawieszona została jakby z góry. Fajną nowością za to jest wprowadzenie punktów strażniczych, oddzielających od siebie kolejne księstwa - walczenie o nie będzie jednym z naszych celów. Sam system starć został nieco zmodyfikowany. Od teraz nasze figury mogą się poruszać po polu bitwy. To jest niestety całkowicie płaskie, z okazjonalnym kamieniem czy inną przeszkodą terenową. Zmieniono do tego siatkę – bijemy się oto na planszy zbudowanej z sześciokątów.

Teki herołes z diciplesem ;/






