No More Heroes 2: Desperate Struggle

 
Data: 07 czerwca 2010    Platforma: Wii  Autor: North
8,4/10
OCENA
 
 
Wydane w 2008 roku No More Heroes stało się w pewnych kręgach produkcją kultową, pomimo tego, że nie zbliżyło się ani trochę do kasowego sukcesu takiego Wii Sports czy Wii Fit... Pozycja ta pokazała niewątpliwie, że jest na stacjonarce Nintendo miejsce dla wykręconych tytułów akcji – potwierdzając niecodzienne podejście twórcze Goichiego Sudy. Pierwsza część przygód zawadiackiego Travisa Touchdowna zyskała tylu akurat fanów, że poza portem gry na Xboksa 360 i PlayStation 3, kontynuacja była więcej niż pewna. Ta ponownie zakręciła się jedynie (na razie) w odtwarzaczach konsoli Wii.
 
 
 
 
 
R    E    K    L    A    M    A
 

Od wydarzeń znany z pierwszej części No More Heroes mijają trzy lata. Główny bohater powraca do Santa Destroy, by walczyć z niejakim Skelterem Helterem, który z kolei chce pomścić śmierć swojego brata – Heltera Skeltera. Między panami dochodzi do ostrej wymiany zdań, w ruch idzie broń, a na końcu jeden z wojowników traci głowę – dosłownie. W tym samym czasie na polu bitwy pojawia się znana z pierwowzoru organizatorka walk morderców, urocza i seksowna Sylvia Christel. Blondynka obiecuje Travisowi wspólne „conieco”, jeśli ten ponownie stanie się numerem jeden w rankingu zabójców. Młodzieniec kręci nosem - nie chce zaczynać przygody od pozycji 51. Niestety w tragicznych okolicznościach ginie jego wieloletni przyjaciel Bishop, a dziwnym trafem załatwił go aktualny lider listy... Chcąc nie chcąc, zemsta musi być. Na szczęście nie będziecie musieli bić się ze wszystkimi zawodnikami z wyprzedzającej Touchdowna połowy setki...

Desperate Struggle to przede wszystkim walka. Przed potyczką z rankingowym szefem, Travis musi spacyfikować hordy zwykłych, niezbyt rozgarniętych przeciwników. Większość z nich pada po kilku uderzeniach, są jednak i tacy, nad którymi trzeba będzie spędzić kilka dłuższych chwil. Spotkacie na swej drodze wrogów z bronią białą, palną oraz tych wolących załatwiać sprawy gołymi rękoma. Zwieńczeniem masakry na tej całej gawiedzi jest walka z bossem, a w nagrodę za zwycięstwo tutaj zajmujemy jego miejsce i numer na liście. Projekt głównych złych to jeden z najciekawszych, a zarazem najbardziej wykręconych elementów gry. Wyobraźcie sobie otoczonego pięknymi czirliderkami, nasterydowanego futbolistę, który wystrzeliwuje się w kosmos, gdzie walka przybiera postać starcia dwóch ogromnych mechów. Co fajne, znajdziecie tu również wrogów znanych z pierwszej części – w odrobinę odmienionej jednak formie. Jeden z nieprzyjaciół, którego Travis kilka lat wcześniej brutalnie przepołowił, do każdej połówki dodał mechaniczne części - i tak powstał wesoły duet żądny naszej śmierci...

 

Już od pierwszych minut do dyspozycji oczywiście oddana zostanie nam specjalna energetyczna katana. Sprzęt tnie zarówno powietrze, zostawiając jarzące się ślady, jak i wrogów – którzy zamieniają się w fontanny krwi. Jucha nie sika na wszystkie strony tylko podczas wykonywania zapaśniczych chwytów i uderzania przeciwników bez użycia broni. Wraz z rozwojem fabuły, Travis otrzyma dodatkowe zabawki, w tym laserowy miecz samurajski, czy też dwa lekko zakrzywione świetlne ostrza. W przypadku każdej z nich, ciosy wyglądają zupełnie inaczej, zadają również różne obrażenia. Choć nie znajdziecie tu przesadnie dużej ilości oręża, to na pewno każdy fan Gwiezdnych Wojen będzie miał swój ulubiony instrument mordu... Przy czym potrafi on stracić moc – wtedy koniecznym jest podładowanie. Warto kontrolować nie tylko pasek życia, ale również stan ostrza właśnie. Nadmienić należy, że w grze pojawiają się ponadto specjalne, efektowne akcje - jak choćby zwolnienie czasu lub metamorfoza w tygrysa, który zmasakruje nieprzyjaciół.

 
 
 
 
 
 
 
Gość morciba (gość)   08.06.2010 14:08
Jak dla mnie szkoda tego motoru. Miasto było kompletnie niedopracowane, ale jakoś mnie ta jazda w słońcu rajcowała Szczęśliwy
 
 
North North   07.06.2010 21:15
Tak Morciba - nie ma jazdy motorem. Dwuślad pojawia się jednak w kilku momentach gry (postaram się nie spoilować). Przede wszystkim często zobaczysz go podczas krótkich ( i niegrywalnych) animacji związanych z "teleportowaniem" się między lokacjami. W jednej z walk akcja zaczyna się na motorze i wszystko wskazuje na to, że tak będzie wyglądać cała spięcie - a jednak po chwili wszystko wraca do normy, czyli klasycznej bijatyki. Jest też moment, kiedy motor Travisa zmienia się w ... (fanfary i werbel) wielkiego mecha - takie udoskonalenie od Dr Naomi (tak, tej z wielkim biustem). Niektórzy mogą się ze mną nie zgodzić, ale jeżdżenie po mieście w jedynce było jednym z największych faili tej gry - na szczęście Suda postanowił z tego zrezygnować.
 
 
Gość morciba (gość)   07.06.2010 19:31
Jedynka jest rewelacyjna i wygląda na to, że dwójka jest jeszcze lepsza. Jedno mnie tylko zdziwiło - czy dobrze zrozumiałem, że nie ma jazdy motorem? Ciężki jest ten rok....."must heavy" mnie zrujnują Szczęśliwy
 
 
ping ping   07.06.2010 18:53
natychmiastowy klasyk
 
 
 
 
 
  
  
INFORMACJE OGÓLNE
Kategoria
Akcja
 
Platformy
Wii
 
 
INFORMACJE RYNKOWE
Wydawca
-
 
Wydawca PL
-
 
Premiery
USA
-
EUR
28.05.10
JAP
-
PL
-