No More Heroes 2: Desperate Struggle
Od wydarzeń znany z pierwszej części No More Heroes mijają trzy lata. Główny bohater powraca do Santa Destroy, by walczyć z niejakim Skelterem Helterem, który z kolei chce pomścić śmierć swojego brata – Heltera Skeltera. Między panami dochodzi do ostrej wymiany zdań, w ruch idzie broń, a na końcu jeden z wojowników traci głowę – dosłownie. W tym samym czasie na polu bitwy pojawia się znana z pierwowzoru organizatorka walk morderców, urocza i seksowna Sylvia Christel. Blondynka obiecuje Travisowi wspólne „conieco”, jeśli ten ponownie stanie się numerem jeden w rankingu zabójców. Młodzieniec kręci nosem - nie chce zaczynać przygody od pozycji 51. Niestety w tragicznych okolicznościach ginie jego wieloletni przyjaciel Bishop, a dziwnym trafem załatwił go aktualny lider listy... Chcąc nie chcąc, zemsta musi być. Na szczęście nie będziecie musieli bić się ze wszystkimi zawodnikami z wyprzedzającej Touchdowna połowy setki...
Desperate Struggle to przede wszystkim walka. Przed potyczką z rankingowym szefem, Travis musi spacyfikować hordy zwykłych, niezbyt rozgarniętych przeciwników. Większość z nich pada po kilku uderzeniach, są jednak i tacy, nad którymi trzeba będzie spędzić kilka dłuższych chwil. Spotkacie na swej drodze wrogów z bronią białą, palną oraz tych wolących załatwiać sprawy gołymi rękoma. Zwieńczeniem masakry na tej całej gawiedzi jest walka z bossem, a w nagrodę za zwycięstwo tutaj zajmujemy jego miejsce i numer na liście. Projekt głównych złych to jeden z najciekawszych, a zarazem najbardziej wykręconych elementów gry. Wyobraźcie sobie otoczonego pięknymi czirliderkami, nasterydowanego futbolistę, który wystrzeliwuje się w kosmos, gdzie walka przybiera postać starcia dwóch ogromnych mechów. Co fajne, znajdziecie tu również wrogów znanych z pierwszej części – w odrobinę odmienionej jednak formie. Jeden z nieprzyjaciół, którego Travis kilka lat wcześniej brutalnie przepołowił, do każdej połówki dodał mechaniczne części - i tak powstał wesoły duet żądny naszej śmierci...
Już od pierwszych minut do dyspozycji oczywiście oddana zostanie nam specjalna energetyczna katana. Sprzęt tnie zarówno powietrze, zostawiając jarzące się ślady, jak i wrogów – którzy zamieniają się w fontanny krwi. Jucha nie sika na wszystkie strony tylko podczas wykonywania zapaśniczych chwytów i uderzania przeciwników bez użycia broni. Wraz z rozwojem fabuły, Travis otrzyma dodatkowe zabawki, w tym laserowy miecz samurajski, czy też dwa lekko zakrzywione świetlne ostrza. W przypadku każdej z nich, ciosy wyglądają zupełnie inaczej, zadają również różne obrażenia. Choć nie znajdziecie tu przesadnie dużej ilości oręża, to na pewno każdy fan Gwiezdnych Wojen będzie miał swój ulubiony instrument mordu... Przy czym potrafi on stracić moc – wtedy koniecznym jest podładowanie. Warto kontrolować nie tylko pasek życia, ale również stan ostrza właśnie. Nadmienić należy, że w grze pojawiają się ponadto specjalne, efektowne akcje - jak choćby zwolnienie czasu lub metamorfoza w tygrysa, który zmasakruje nieprzyjaciół.






