Green Day: Rock Band
To nie jest produkt zmontowany gdzieś na kolanie i stanowiący jedynie bogaty treściowo zestaw piosenek. Wszystko tutaj zostało przemyślane – od intro, przez grafikę, konstrukcję menu, aż do samej rozgrywki. Czuć, że twórcy chcieli, aby miłośnicy kapeli czuli się „jak w domu”, a przekonują o tym już pierwsze minuty filmowego wstępu. Abstrakcyjny obraz prezentujący zakochaną parę, której piękniejsza połowa rzuca czerwonym granatem w tłum ludzi ze zwierzęcymi głowami, wprowadza w lekko zakręcony klimat towarzyszący ekipie Green Day. Punk rockowe podejście do zaprojektowania oprawy i interfejsu to bez wątpienia jeden z powodów, dla których gra zainteresuje fanów zespołu. Choć w całym indywidualizmie projektu brak jest jednak jakiejkolwiek innowacyjności - osoby obeznane z serią Rock Band niczym się zwyczajnie nie zaskoczą.
Naturalnie przyjdzie wcielić się w trzech muzyków grupy – wokalistę i gitarzystę Billiego Joe Armstronga, basistę Mike’a Dirnta oraz perkusistę Tre Coola. Menu oferuje kilka trybów rozgrywki, a wśród nich mamy między innymi stanowiącą esencję całej zabawy karierę. Należy w niej wykonywać niejako „zlecone” zadania – na przykład zaliczyć dany utwór na przynajmniej cztery gwiazdki. Odblokujecie dzięki temu dodatkową zawartość. Jeżeli niemniej tylko macie ochotę na krótki flirt z konkretnym utworem, na pewno od razu wybierzecie opcję szybkiej zabawy. Znajdziecie tam wszystkie dostępne w Green Day: RB piosenki. Gra automatycznie łączy się z Internetem i podtrzymuje to połączenie celem sprawdzania na bieżąco dostępnej w sieci zawartości. Tre Cool oferuje ponadto treningową perkusję, ale od razu zauważycie, że poziom trudności proponowanych sekwencji jest nieźle wyśrubowany. Co można na to poradzić? Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.






