DRM według Ubisoftu
 
Data: 24 lutego 2010, 10:43  Autor: ignus
 
DRM według Ubisoftu
Ci deweloperzy. Ciągle nas, graczy, zaskakują. A to pomysłami na podniesienie cen gier (z 50 $ na 60), ogłaszaniem, że gry powinny kosztować tak pomiędzy 80 a 100 dolarami, wprowadzaniem limitów instalacji. Cóż, aż się ciepło w środku robi jak się spojrzy na osiągnięcia wydawców pod kątem DRM-u z ostatnich lat.

Do grona pomysłowego (i paranoicznego wręcz) zabezpieczania swoich produktów dołączył ostatnio nowy projekt Ubisoftu. "Na czym polega ów pomysł?", spyta ktoś, kto być może przegapił informację. W telegraficznym skrócie chodzi o konieczność posiadania podczas działania gry aktywnego połączenia z Internetem. Ciekawostką jest to, że przez to wszystkie save'y będą przechowywane na centralnym serwerze Ubi. W momencie, gdy urwie się połączenie, rozgrywka zostanie zatrzymana, dopóki nie zostanie nawiązane ono ponownie. Sprytne. Wystarczająco, by zniechęcić od szarpania na komputerach kolejnych rzesz ludzi.

"No i co z tego, Steam również tego wymaga!" - aż chciałoby się krzyknąć. Cóż, po części jest to prawda, tyle tylko, że Steam nie blokuje samej gry w momencie gdy łączność z serwerem umrze. Platforma Valve posiada również Offline Mode, który działa (wiem, bo sprawdzałem), a też nie wymaga od nas bycia połączonym z Siecią, by móc się cieszyć zakupionymi przez nas wcześniej tytułami z tej usługi.

Co zaś się tyczy pomysłu wydawcy Assassin's Creed II czy Splinter Cell: Conviction - uważam takie zagranie za bardzo nieczyste. Dzisiejsze zabezpieczenia są tak paranoiczne, że tylko odstraszają nabywców. Ci, kiedy słyszą o "limicie trzech instalacji", "konieczności rejestracji na bezpłatne konto" czy "wymaganym aktywnym połączeniu" od razu zostają odtrąceni. Dodajmy, że ludzie, którzy ściągnęli daną grę z torrentów czy skądkolwiek indziej, takowymi zabezpieczeniami sobie głowy zawracać nie muszą. Ot, chociażby przykład Spore coś w tej materii pokazał i co poniektórzy wyciągnęli nauczkę z tej jakże przykrej lekcji - EA odchodzi od DRM-ów, zastępując je zwykłym sprawdzaniem płyty, jednocześnie zachęcając ludzi do kupna oryginałów w sklepach, oferując dodatki do aktywacji (tak chociażby było w przypadku Dragon Age: Początek, co moim zdaniem jest bardzo dobrym zagraniem ze strony giganta elektronicznej rozrywki).

Ubisoft swoją drogą też kiedyś przeszedł szkołę. Mianowicie w produktach tej firmy zastosowano trudne do złamania zabezpieczenie przed kopiowaniem - StarForce (używa się go do dzisiaj zresztą, głównie za naszą wschodnią granicą). Klienci tak się skarżyli na StarForce'a, rzekomo rozchwiewającego stabilność systemu i sterowników napędu fizycznego, że Ubi ostatecznie zrezygnowało z niego. Cóż, widać niczego to firmy nie nauczyło, skoro postanowiła wprowadzić coś o wiele bardziej wymyślnego i - powtórzę - odstraszającego potencjalnych nabywców.

Nikt nie lubi chyba jak się na niego ochroniarze w EMPiK-u gapią jak na złodzieja. I nikt nie lubi się czuć jak złodziej, zwłaszcza, że gra uczciwie i kupuje legalne wersje gier w sklepie. A nowy pomysł Ubisoftu tak właśnie traktuje swoich użytkowników - patrzy im cały czas na ręce, czy przypadkiem nie postanowili być niegrzeczni. Coraz więcej osób będzie odchodziło od "cięcia" na komputerach, by albo w ogóle o grach zapomnieć albo przejść na konsole (od razu zaznaczam: nie jestem konsolofobem). A to oznacza, że rynek gier na PC umrze. A tego byśmy chyba nie chcieli, prawda?

Pomyślcie, drodzy wydawcy, czy naprawdę warto ukręcać w ten sposób łeb rynkowi gier na komputery. Gracze PC wcale nie są gorsi od konsolowców, również czekają z niecierpliwością na Wasze tytuły (ja prywatnie od momentu ogłoszenia wypatruję Splinter Cell: Conviction) i chcieliby nie martwić się dodatkowymi zabezpieczeniami, stojącymi na drodze przed cieszeniem się nowymi produkcjami w pełni.

 
 
 
 
r    e    k    l    a    m    a
 
Hashi Hashi   25.02.2010 12:06
Co do DRM to fakt, że legalny użytkownik ma tylko utrudnione życie. Przekonałem się ostatnio podczas ripowania muzyki. Żeby człowiek mógł ściągnąć covery albumów dla legalnych mp3 trzeba często poświęcić kilka godzin. Piraty? Z torrentów bierzesz mp3 i ściąga się często szybciej niż przy orginale. O co kaman?
 
 
Calosia Calosia   24.02.2010 16:29
Spore też miało takie zabezpieczenia. Sprzedało się tak tragicznie, że Sims 3 miało już tylko cd-key'a. EA się nauczyło że gracze nie lubią zabezpieczeń i że one nie działają. Teraz czas na Ubisoft...