Microsoft na bank nie spodziewał się takiej burzy komentarzy i różnorodnych opinii, które towarzyszą obecnie akcji - a jeśli się spodziewał, to zapewne nie takich. Trudno nie przyznać racji temu, że walka z piractwem to rzecz słuszna, niemniej szybko okazało się, że społeczeństwu nie tylko nie przypadła do gustu forma "podania" całości kampanii uświadamiającej, ale i dotychczasowe "obiecanki cacanki" koncernu. Wszystkie narastające przez lata w polskich xboksowcach frustracje teraz oto znajdują źródło ujścia. Praktycznie wszędzie.
Ruszyło, bo nie dość, że poczuli sie oszukani, bowiem doszli wreszcie do tego, iż odkładany w nieskończoność polski Live pojawi się może i za lat 25, to do tego poniekąd włączono ich - legalnie nabywających gry w sklepach - w szeregi złodzei. Ale nazwijmy może rzecz po imieniu poprzez kolejny problem aktualnej kampanii.
"Dziwnych" i nie do końca przemyślanych kwestii jest znacznie więcej - począwszy od w dalszym ciągu wielu "niezauważanych" aukcji z przerobionym sprzętem w ramach serwisu, który jest wielkim patronem Nie przerabiam - Nie kradnę, po kuriozalną sytuację, gdzie na stronie głównej portalu będącego według Microsoftu ważnym patronem medialnym i niezwykle wpływowym współpracownikiem przy kampanii, pojawia się sporych rozmiarów reklama do... Kontr-akcji. Mamy sprawę istnienia Live w krajach, które mają współczynnik piractwa o wiele wyższy od naszego. Pojawia się zagadnienie cen gier konsolowych w sklepach. Banowania, które tak naprawdę napędza sprzedaż sprzętu - co pokazują chociażby wyniki NPD.
Można by pisać i pisać, ale nie przynudzając już - czy akcja odniesie sukces? Chcemy wierzyć, że czegoś można nauczyć ludzi w dwa tygodnie (NPNK potrwa do początku lutego), pomimo faktu, że niedawna "wielka" kampania uświadamiająca SPiDORu odnośnie oznaczeń PEGI na pudełkach gier, trwająca ileś tam miesięcy, przeszła bez większego echa. Fakt faktem echo już jest - ale to tak jakbyście weszli do mrocznej jaskini, by sobie krzyknąć "Nie przerabiam - Nie kradnę!. A tu zamiast pięknej rewerberacji fraza wielokrotnie spotęgowana wraca do Was łącznie z tym, co wykrzykiwaliście w tej samej jaskini przez kilka miesięcy. I skrzekiem nietoperzy.
jeśli chodzi o Tomishowe spostrzeżenia dotyczące kampanii - ciężko się z tym nie zgodzić. zwłaszcza, że brak polskiego Live'a dotyka nie tylko graczy konsolowych, także i pecetowcy mają problemy z brakiem polskiego GFW Live (które również obsługuje multiplayera w wielu grach na PC). akcja tego typu to imo walka z wiatrakami, bo kto miał przerabiać i tak przerabiać będzie.






