Spać już nie idę, mimo że jest ósma rano, a ja mam wolne - wlokę się do biurka z laptopem, by z kubkiem mocnej kawy w dłoni przypomnieć sobie po raz enty, dlaczego Mass Effect 2 będzie świetne. Musi być świetne.
7 grudnia, godzina zero - znaczy, trzeba się podnieść. "To już dziś" - podśpiewuję sobie, myjąc zęby w łazience. Wystawiam nos za okno - oczywiście pada, cudownie. Z domu wychodzę punkt dziesiąta i choć do Złotych Tarasów, gdzie cała impreza ma mieć miejsce, mam normalnie autobusem jakieś 20 minut, wszechobecne warszawskie korki dają mi się potężnie we znaki, wskutek czego na miejsce z paniką w oczach docieram dosłownie za minutę jedenasta, z zegarkiem w ręku. Mały rekonesans - przebrane za asari, skąpo odziane panie wskazują mi drogę do sali kinowej numer 6, a tam mnóstwo ludzi. Są i znajome twarze, toteż razem stajemy w kolejce po cyrograf, którego podpisanie (na szczęście nie własną krwią) uniemożliwi wypuszczenie w świat informacji, które poznamy w ściśle tajnej części pokazu. Co prawda kartka po złożeniu parafki jest mi wręcz wyszarpnięta, także przez chwilę zastanawiam się, czy nie podpisałam właśnie czegoś zupełnie innego, ale nic - nie ma czasu na rozważania, bo sala otwiera podwoje. Wchodzimy.
Wita nas polski oddział EA, kierując na początek parę słów wyjaśnienia do osób niebezpośrednio związanych z grami. Jest więc nieco o tym, czym jest Mass Effect i BioWare, poznajemy też definicję gatunku RPG. Electronic Arts zapowiada również ciekawostki na temat polskiej wersji gry, którymi uraczy nas w dalszej części pokazu. Następnie światła przygasają, a na scenę wkracza Adrien Cho - przedstawiciel BioWare i jednocześnie producent Mass Effect 2. Pokaz jest częścią jego tournee po Europie. Na ekranie miga znany już wszystkim najwcześniejszy zwiastun gry, a nam przypomina się raz jeszcze, że wszystko, co zobaczymy przez następne 20 minut, objęte jest ścisłym embargiem do 17 grudnia bieżącego roku No cóż, obiecuję podzielić się poznanymi sekretami tak szybko, jak to będzie możliwe.
Czas na zadanie Adrienowi paru pytań, wśród których jednak są i takie, na które znam już odpowiedź. Ciekawą sprawą, jak się okazuje, pozostaje problem Mako, gdyż wzmianka na temat tegoż pojazdu wywołuje śmiechy wśród publiki. "Ufff, nie tylko ja miałam problemy" - myślę, podczas gdy Adrien uspokaja, że nad modelem jazdy w dwójce prace zaczęły się chyba najwcześniej. Dowiadujemy się również, że im wyższy poziom naszej postaci w jedynce, na tym lepsze bonusy możemy liczyć w ME2. Jakie? Tego tajemniczy producent nie wyjaśnia.
Część pokazu dotyczącą polonizacji Mass Effect 2 otwiera wiadomość o polskim głosie samego Sheparda. Łukasz Nowicki, z którym króciutki wywiad oglądam na kinowym ekranie, brzmi przekonująco, a według EA ma ucieleśniać takie cechy jak męskość, zdecydowanie czy władczość. Kolejny filmik prezentuje Samarę - teaser jest w pełni zlokalizowany, lecz nie udaje mi się zidentyfikować aktorki, a samo EA wymownie milczy, obiecując zdradzić tajemnicę w niedalekiej przyszłości. Tymczasem jednak podejmują się wynagrodzić to publiczności... rozmową z jedną z bohaterek gry!
Na ekranie Obiekt Zero, przy mikrofonie Lidia Zalewska z EA Polska - wywiązuje się krótki dialog, a w chwilę później na scenę wkracza dubbingująca tę postać Sonia Bohosiewicz. Muszę przyznać, że choć zwiastun z jej udziałem nie nastraja jakoś specjalnie optymistycznie, to sama Sonia w wielce przekonujący sposób demonstruje przykładowe odgłosy imitujące (opcjonalną) śmierć swojej bohaterki. Nie mogę się nie roześmiać i w tym momencie myślę sobie - zobaczymy. Szkoda tylko, że nadal nie wiadomo, jakie jeszcze nazwiska pojawią się na okładce polskiej wersji, czy dubbing będzie jedyną dostępną opcją w zlokalizowanej wersji gry, a wreszcie - kto, do licha, podłoży głos pod kobiecą wersję Sheparda? Bo Łukasz Nowicki, mimo bezsprzecznego talentu, chyba się jednak nie nadaje...
Na tym kończy się część oficjalna pokazu, a my udajemy się na bankiet połączony z możliwością przeprowadzenia wywiadu z Adrienem i Sonią, a także z konsumpcją... stop. No dobrze - obecne były pieczareczki, koreczki, pomidorki i tak dalej. I kawa, jednak radość z jej picia psuje mi kelner, który przez trzy minuty pięć razy pyta, czy na pewno nie może już zabrać filiżanki, a gdy zaczynam patrzeć na niego nieżyczliwie okrąża stolik jeszcze parę razy, nie spuszczając oka z "porcelanowego" naczynia. Ogólnie jednak EA Polska imprezę zorganizowało wzorowo, a że panowie w koszulkach ME2 mało mi pada z ręki nie wyrywają, chcąc zademonstrować, jak się biega? No cóż, skąd mogą wiedzieć, że sama sobie poradzę, prawda?
Na dalszą część relacji zapraszamy oczywiście 17 grudnia. A wierzcie mi - warto.







Kurcze, szkoda że ja nie mogłem się wybierać na taki pokaz, tym bardziej że już nie mogę się doczekać kontynuacji tej gierki. W koloni dali mi pada na ledwie 3 minuty, które wiele prawdę mówiąc nie zaoferowały. Czekam na obszerniejszą relację.