O czym to dowiadujemy się tuż przed końcem gry właściwej. Niestety, Ubisoft zaczyna chyba słynąć z tego rodzaju zagrywek (przypomnieć należy chociażby brak prawdziwego zakończenia do Prince of Persia, dostępnego później do ściągnięcia jako Epilogue DLC). Niedługo po premierze AC II gruchnęła wieść, że i tym razem dwa brakujące wspomnienia dostaniemy w postaci zawartości do ściągnięcia z Rynku Live/PlayStation Network. Za darmo? Śnijmy dalej. Przekaz był jasny - trzymajcie swoje egzemplarze gry, bo "powspieramy" ją jeszcze jakiś czas. To, czy motywy wycięte przed premierą naprawdę można nazwać wsparciem dla tytułu, jest tematem do odrębnej dyskusji. Co zatem dostajemy w pakiecie wartym 320 MSP? Co oferuje graczowi Battle of Forli? No cóż...
Przykro mi to pisać, ale powodów do zachwytu nie ma za grosz. Sekwencja 12 DNA rzuca Ezio ponownie w rejon Forli, na spotkanie ze znaną już z podstawki piękną (no, to akurat subiektywne, ale tak przedstawia ją sam Ubisoft) Katariną Sforzą. Intrygująca pani na Forli potrzebuje pomocy asasyna w walce przeciwko żądnym lirów i władzy braciom Orsi. Tak, tak, fabularnie wszystko rozbija się o pieniądze - brzmi znajomo? Toć to taka sama polityka jak ta firm wydawniczych... Sam dodatek skupia się głównie na walce, już od początku wrzucając Ezio w sam środek konfliktu. Machania bronią jest tu aż za dużo, a i misje same w sobie są wybitnie nudnawe - idź tu, zabij tego i tamtego, idź tam, zabij tych i tamtych... Mamy też eskortę (wow, wielkie zaskoczenie); dodatkowo dostępna jest ponownie maszyna latająca Leonarda, choć w sumie nie wiadomo po co, bo można nią sobie jedynie polatać bez żadnego celu po Forli. Po prostu wspaniale.
Szczerze mówiąc, mimo niewielkiej ceny ten dodatek "nie-dodatek" potężnie mnie rozczarował. Za równowartość jakichś 12 złotych polskich dostajemy mniej niż godzinę rozgrywki opartej na utartych schematach i nie wnoszącej niczego nowego do tak wspaniałej przecież produkcji, jaką jest bez wątpienia Assassin's Creed II. Zero nowych broni czy elementów pancerza, zero innowacji, zero ciekawych misji... i zero osiągnięć/trofeów, co przyznam - było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, gdyż obecnie wirtualne punkciki potrafią sprzedać w jakimś stopniu nawet produkcje słabe. Nadmienić również muszę, że w wersji na Xboksa 360 DLC nie działa z polską wersją gry (brawo!), choć w sumie nie jest to żadna strata. Mimo wszystko czekam na sekwencję 13, zatytułowaną Bonfire of the Vanities z nieśmiałą nadzieją, błagając o więcej przyzwoitej ścieżki fabularnej i jakiekolwiek zróżnicowanie w misjach, bo schematów w stylu idź-zabij-wróć-zabij już więcej nie jestem w stanie znieść.
Ja już drugiego dodatku nie zamierzam raczej testować, także jak dla mnie nie warto. Czy cena uczciwa? Za krótki nawet na te 320 MSP... ale zawsze mógł kosztować 800







