Trójwymiarowy Avatar Jamesa Camerona to bezapelacyjny hit kinowy, który już zapisał się na kartach historii złotymi jednodolarówkami. Nikt do końca nie wie, czy ludzie pokochali przerośnięte Smerfy, bajkową historię, fantastyczne efekty specjalne, czy może pełen trójwymiar. Po godzinie oglądania przygód na planecie Pandora niektórych bolała głowa, inni piali wręcz z zachwytu, upatrując w 3D przyszłość kina. Już tylko od widzów zależy, czy w tym kierunku pójdzie ta gałąź sztuki i rozrywki – bez wątpienia lepszych lub gorszych obrazów w trzech wymiarach namnożyło się ostatnimi czasy aż za dużo. Fenomen Avatara nie ominął rynku gier – to oczywiście nie pierwszy raz, kiedy do naszych domów chce wkroczyć „wypukła” rozrywka, jednak dopiero w dzisiejszych czasach i przy dzisiejszej technologii taka rewolucja może się udać. Czy jednak jesteśmy na nią gotowi, zarówno mentalnie, jak i finansowo? Dziwna sprawa, bo Japończycy z miejsca zakochali się w kieszonkowym 3DS, a praktycznie odrzucają trójwymiar w stacjonarnym sprzęcie.
Dlaczego nasi skośnoocy bracia i siostry nie chcą bawić się w 3D "na poważnie"? Powodem są zbyt duże koszty sprzętu i zaproponowane przez Sony, niewygodne okulary, bez których zabawa jest niemożliwa. Polska to nie Kraj Kwitnącej Wiśni i do naszych sklepów trzeci wymiar przyjdzie zdecydowanie później, a z portfeli będziemy musieli wyciągnąć zdecydowanie więcej. Nie jestem specjalistą od technologii, w jakiej wyświetlane będą na PS3 „wypukłe” obrazy, ale system może przypominać to, w jaki sposób oglądałem trójwymiarowe dinozaury w jednej z polskich gazet. Może niektórzy z Was pamiętają papierowe okulary z kolorowymi folijkami i „poruszone” obrazki ogromnych zwierząt? Chyba nie ma podobnego mi wiekiem Polaka, który nie trzyma gdzieś w szufladzie podobnego sprzętu. Warto jednak zauważyć subtelną różnicę – gazeta z okularami kosztowała jakieś drobne pieniądze, a ekrany, które obsłużą trójwymiarowe Killzone’y 3 to już wydatek, z którym nawet nieźle zarabiający mieszkańcy naszego kraju muszą się liczyć.
No dobrze, czyli będzie popularne to 3D, czy nie? Na to pytanie trudno jednoznacznie udzielić odpowiedzi. Pozwólcie, że cofnę się do zamierzchłych lat, kiedy kupiłem swój pierwszy napęd CD-ROM. Wtedy też mówiło się, że to niepotrzebny gadżet, a do przenoszenia danych w zupełności wystarczą pojemne dyskietki. Zwykłe CD wyparte zostały przez wszędobylskie DVD (które też mogło się przecież nie przyjąć), a teraz – choć ze zdecydowanie mniejszym impetem – rynek zdobywany jest przez Blu-ray. Podobnie było z MP3, przenośnymi odtwarzaczami wideo i telefonami z ekranami dotykowymi. Każda, nawet z pozoru zbyt droga technologia prędzej czy później przeniknie do szarego odbiorcy. Gracze są łasi na nowinki techniczne i jeśli trójwymiarowy obraz będzie faktycznie tak „wypasiony”, jak go dziś malują, ani się obejrzymy, a zakupione za ciężkie pieniądze ekrany LCD i plazmy zostaną zastąpione telewizorami 3D. Ale czy za wszelką cenę? A co jeśli nie będzie to wydatek, na który nie każdego będzie stać?
Sony inwestuje w trzy wymiary na PS3, ale nie zamierza tworzyć PSP wyświetlającej tego typu obraz. Nintendo marzy o zdobyciu rynku trójwymiarowym 3DS-em, a nie mówi nic konkretnego o zastosowaniu podobnej technologii w stacjonarnej konsoli. Gdzieś z boku stoi Microsoft, który w ogóle nie jest zainteresowany tym tematem i skupia się wyłącznie na sensorze ruchu. Ktoś w tej przygodzie odniesie zwycięstwo lub poniesie sromotną klęskę. Sony i Panasonic wpakowały już w trójwymiar za dużo kasy, by teraz wycofać się z całego przedsięwzięcia, niezależnie od reakcji rynku. Musimy wszyscy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy skoro przeżyliśmy z „płaskimi” grami tyle lat, to faktycznie potrzebujemy rozrywki przyszłości w trzech wymiarach? Ja podzielam obawy Japończyków – nie chcę niewygodnych okularów i drogich telewizorów, pragnę jedynie komfortowej zabawy. W obojętnie ilu wymiarach z wykorzystaniem obojętnie jakich sztuczek. Wii pokazało, że chodzi głównie o przyjemność płynącą z rozrywki, a innowacyjność technologii stoi gdzieś daleko w tyle…
Pamiętajcie, że już za kilka dni spotykamy się z na HotZlocie – redakcja Gamikaze jest jak najbardziej trójwymiarowa, wykonana w najnowszej technologii wykradzionej tajemniczym kosmitom i chętnie porozmawia z Wami na tematy 3D, nowych konsol, przyszłości gier – czy to w prażącym słońcu, na pokazie, czy przy kuflu zimnego piwa. Do zobaczenia już w najbliższy weekend.
W przypadku zamiany dyskietek na płyty CD zyskiwaliśmy 500x więcej pojemności, ale traciliśmy możliwość usuwania danych. Jeśli chciało się przenieść większy plik to CD było dużo bardziej opłacalne i wygodniejsze niż kilkadziesiąt, czy kilkaset dyskietek. Przy rosnącej wielkości programów popyt na nowy nośnik był olbrzymi, stąd producenci mogli zredukować koszty do kosztów dyskietek i kompletnie je zmiażdżyć.
3D nie oferuje aż tak rewolucyjnej zmiany. To tylko zwiększenie doznań wizualnych. W zamian za to, uzyskujemy większe obciążenie oczu, mózgu, karty graficznej i telewizora który musi wyświetlać 2x więcej klatek. Z drugiej strony ten monitor 3D to nic innego jak zwykły telewizor który potrafi odbierać i wyświetlać obraz w częstotliwości większej niż 120 Hz (aby zapewniać komfortową jakość obrazu 60 Hz, taką jak w zwykłym LCD), więc wprowadzenie czegość takiego do produkcji polega jedynie na tuningu starych monitorów.
Biorąc pod uwage to z jakim podnieceniem większość ludzi traktuje obecnie 3D, można przypuszczać, że takie telewizory będą mogły spokojnie zastąpić stare monitory, wprowadzając po prostu nowy standard 120 Hz. Nawet jeśli komuś nie zależy na 3D, a cena nie będzie dużo wyższa od zwykłego to kupi taki monitor, bo poprawi to płynność obrazu (może nie jakoś strasznie zauważalnie, ale czemu nie wziąść?).
Zatem podsumowując, jest bardzo prawdopodobne, że wszyscy będą mieli 3D na wyciągnięcie ręki, ale raczej nie wszyscy będą z tego korzystać.
Pominąłem fakt, że na zwykłym monitorze też da się oglądać 3D o mniejszej płynności. Taki Crysis, większości osób i tak chodził na 30 fps'ów, więc jeśli im to nie przeszkadzało, to raczej nie przeszkodzi im także obraz 3D w częstotliwości 1 klatki na sekunde (1 klatka = obraz dla lewego oka + prawego oka). Różnica jednak jest, ponieważ w przypadku gry na 30 f







W posunięciach Sony widać jakąś doraźność - podczepienia się tematu po sukcesie Avatara i próbę maksymalizacji zysków. Do niczego to nie doporwadzi. Nie te czasy, nie ten poziom technologii. W posunięciach Nintendo widać plan. Nie da się stworzyć nowego hardware'u w 2 tygodnie. Analitycy świetnie wyczuli rynek,.