Kilka minut po 3 nad ranem, lśniący NorthMobil pojawił się pod blokiem Rayne. Po porannej kawie zasyczał napój energetyzujący kupiony za jakieś grosze na promocji w Lidlu (a minisów od Nintendo nie było!). Miodus odrobinę nie trafił z godziną, dlatego pokręciliśmy się trochę pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie, by po chwili zapakować naszego wiernego forumowicza na tylne siedzenie auta. Rayne przysypiała, Miodek czytał książkę Dragon Age. Ja natomiast dzielnie prowadziłem naszą wesołą wycieczkę, przedzierając się ostatnie kilkadziesiąt kilometrów przez górskie serpentyny, położone w lesie przypominającym do przesady miejscówki z Alana Wake’a. Dobiliśmy do Zamku przed wrocławskim autobusem, a biedny Jedah nie był w stanie powiedzieć, za ile prowadzone przez TomisHa "przedszkole" zawita na HotZlot. Świetna chwila na drobną regenerację sił po podróży i przygotowanie umysłów oraz humorów do trzydniowej przygody. Pierwszego dnia chyba każdemu przeskoczyła przynajmniej jedna bezsenna doba. A to był dopiero początek.
Przygotowaliśmy dla Was naprawdę konkretne zestawy startowe, które na bank przydadzą się każdemu posiadaczowi komputerów. HotZlot obfitował w całą masę prezentacji. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie, wybrać swoją ulubioną, a także wygrać całą masę ciekawych nagród – od koszulek, przez dyski SSD. Bogactwo tematów, jakie zaprezentowali przedstawiciele firm zewnętrznych wręcz porażał, a i nasze własne pokazy kolegów z Dobrychprogramów wywoływały brawa na sali. Zlot to jednak nie tylko potrawa umysłowa dla komputerowych pasjonatów, ale również (a może przede wszystkim) możliwość spotkania kolegów i koleżanek z redakcji, a także forumowiczów oraz czytelników, którzy są z nami na dobre i na złe. To dla Was jest zlot i serdecznie dziękujemy za przybycie. A trzeba przyznać, że działo się sporo – głównie za naszym udziałem, bo ekipa Gamikaze naprawdę dopisała. O części przygód napisał Tomek, jednak każdy wyniósł z HotZlotu swoje własne wspomnienia i przynajmniej przez kilka najbliższych miesięcy z chęcią będzie do nich wracał. Czy ktoś w ogóle bawił się tam źle?
Choć większość imprezy upłynęła pod znakiem PC, programów, ramów, procesorów, dysków twardych i problemów typowego „grzybiarza”, to dowodzona przez TomisHa ekipa redakcyjna nie pozwoliła Wam się nudzić. Jeśli ktoś chciał pograć, miał do dyspozycji kilka kiosków z Xboksami 360 – niby PC-towcy nie grają, a do konsol ustawiała się prawdziwa kolejka i ciężko było znaleźć wolnego pada. Ba – Olej przeszedł chyba na stojąco połowę Alana Wake’a. Przywieźliśmy również kieszonsolki, na których można było zmierzyć się w najnowszą odsłonę Tekkena oraz przenośna edycję Soul Calibura. Wzięliście udział w konkursie F.E.A.R. Combat? Chyba nie trzeba nikomu przypominać, że nasz tajny konsolowy szpieg Mr. MiH pokazał komputerowcom kto rządzi w FPS-ach i zamieniając pada na myszkę rozgromił praktycznie wszystkich, zajmując drugie miejsce? Tylko co biedny Michał zrobi z wygraną płytą główną? Przecież nie wsadzi do konsoli.
Skoro o MiHu mowa, to mi osobiście w pamięć zapadł motyw z Metal Gear Solid. Michał odnalazł gdzieś w kuchni karton, wyciął w nim miejsce na oczy i w stylu Snake’a przemknął niepostrzeżenie, po czym wyłonił się jakby nigdy nic z krzaków – oczywiście w kartonie. Śmiechom nie było końca. A plac zabaw i Jedah ujeżdżający przeznaczonego dla dzieci kucyka na sprężynie? Red Dead Redemption! Udało nam się nawet zjechać po małej zjeżdżalni, oczywiście nie rozlewając przy tym złocistej ambrozji. W przerwach pomiędzy sesjami, przed nimi, lub po nich, dzielna ekipa Gamikaze przejęła również kontrolę nad basenem i jacuzzi. Mając oczywiście na stanie dwie serwisowe syrenki (Dianka oraz Rayne - a powiem Wam, że dziewczyny wyglądały w kostiumach kąpielowych zabójczo) stworzyliśmy koedukacyjną ekipę, która doskonale wiedziała jak spędzić wolny czas. Jedah okazał się najchętniej pływającym redaktorem serwisu – miło było również popatrzeć jak Miodus albo Mariusz109 ledwo co nie wywinęli orła na mokrej posadzce przed wejściem do zbiornika. MiH i LordJahu zaliczyli kąpiel w jacuzzi z uroczymi HOTstessami – szacun. Chłopaki umieją też uruchomić saunę!
Kto nie dostał zaproszenia, powinien przemyśleć swoje postępowanie i wziąć się za pisanie na forum, jak też w komentarzach. Ci natomiast, którzy zrezygnowali z przyjazdu - popukać się w czoło. Wszystkim przybyłym serdecznie dziękujemy – myślę, że to jeszcze bardziej zacieśniło koleżeńskie relacje z czytelnikami i forumowiczami. Bo jak nie lubić PC-konsolowca, który zaliczył już wszystkie zloty? Steemm zapewnił nam zaplecze fotograficzne, donosząc również wszystkim spragnionym, chłodny złoty napój. Nie sposób wymienić wszystkich poznanych osób oraz każdego czytelnika Gamikaze, z którym zamieniło się przynajmniej kilka słów. Ekipa dopisała i chyba każdy z nas odlicza już dni do następnego HotZlotu. Gdzie tym razem wylądujemy? Tego jeszcze nie wiemy, ale jeśli spotkanie będzie przynajmniej w połowie tak udane jak tegoroczne, to na bank warto jechać i z drugiego końca świata. Bo nie wiem czy wiecie, ale jeden z czytelników trafił do zamku z drugiego końca Europy. Jeszcze raz dziękujemy za przybycie i za wspólną zabawę – do zobaczenia za rok!
Ale w zasadzie, to powiem tylko, że (drugiego wieczoru - pierwszy spędziłem własnie z DP) nie istniało odseparowanie się Gamikaze od DP - było przy stoliku gami całkiem sporo osobników z DP (pozdrawiamy wszyscy Wacka4 Nie wiem, może nie wiem co to znaczy integracja, ale wydaje mi się, że integracja nie polega na odseparowywaniu się od pozostałych uczestników imprezy. A może to poprostu te temperatury...
Co do Bloga to nic dodać nic ująć zjazd był fenomenalny i naprawdę pomimo tych paru godzin snu dziennie wypocząłem jak nigdy dotąd masa ludzi i atrakcji wysoka temperatura zimne piwko czego można chcieć od życia więcej ?:) Żałuje tylko że nie widziałem akcji Micha z kartonem ;)
Do zobaczenia za rok lub na najbliższym xbox fun day
poziom przesłodzenia przekroczony!!
ACHTUNG ACHTUNG!! wieczorem sprawozdanie Northa z parady gejów...
ps. pograłeś w GTA 3?






