Turniej BioShock 2 w Klubie Liverpool
 
Data: 23 lipca 2010, 12:25  Autor: Mr. MiH
 
Turniej BioShock 2 w Klubie Liverpool
Klub Muzyczny Liverpool 21 lipca po raz kolejny gościł ekipę Gramitacji w osobach Krzyśka Kusaka oraz Pawła Chlebusia, którzy tym razem poprowadzili Turniej BioShock 2. Kameralna atmosfera idealnie współgrała z hektolitrami plazmidów przepompowywanych przez wirtualne żyły zawodników.

Turniej ruszył zgodnie z grafikiem o godzinie 20:00, kiedy to zamknięto już listę uczestników. Wybór naszego „oręża” w postaci najnowszej odsłony serii o podtopionej mieścinie Rapture okazał się być słuszną decyzją - głównie z tego względu, że tym sposobem udało się uniknąć całych hord wygłodniałych konkursowiczów, jakie nagromadziły się przy ostatnich akcjach prowadzonych przez Gramitację. Tak więc zamiast tłuszczy przekraczającej grubo czterdzieści osób, zabrała się jedynie gotowa do rzezi grupka dwunastu śmiałków. Liczba ta pozwoliła w przeciągu dwóch godzin sprawnie rozstrzygnąć spór o to, czyje uzależnienie od BioShockowych specyfików jest skuteczniejsze w boju.

Ze względu na skromną ilość graczy, ograniczono się do tradycyjnej eliminacji, bez dalszego podziału na tabelę wygranych i przegranych. Kto raz został zmieszany z morską wodą oraz glonami w swoim starciu, musiał już niestety zadowolić się awansem do roli gapia. Sześciominutowe mecze rozgrywały się jeden na jednego na dwóch osobnych konsolach Xbox 360. Co zaś się tyczy uzbrojenia, to wybierano jedynie podstawowy wariant - a więc każdy pomykał dzierżąc w lewej łapie elektryczność i płomienie, pomagając sobie również ołowiem ze strzelby czy rewolweru. Nawet największy wymiatacz mógł mieć to nieszczęście stać się bezbronną ofiarą, gdy na arenie ukazał się kostium „Wielkiego Taty”. Każdy kto choć raz wypróbował BioShocka 2 w trybie multiplayer, ten wie, że próba sił „mano-a-mano” ze zbroją Big Daddiego kończy się fruwającymi zwłokami gracza wyposażonego w słabsze argumenty. Zapewniam, że nie brakowało ubawu, gdy pozbawiony wdzianka „Tatusia” napastnik rzucał się z pianą na ustach w objęcia kolosa, aby za moment jego odarte z resztek złudzeń zwłoki mogły chlapnąć o zmurszałą posadzkę.

Ostatecznie zwyciężył najlepiej naszprycowany EVE’em zawodnik, czyli w tym wypadku Wasz dumny reprezentant Gamikaze... w mojej osobie. „Ofiary” schodziły z pola bitwy z rozległymi oparzeniami wirtualnych ciał, oczywistymi symptomami zatrucia ołowiem i wielokrotnymi śladami po metalowym bucie nurka. Zawsze gorąco zachęcamy Was wszystkich do brania udziału w Turniejach organizowanych przez naszą zaprzyjaźnioną ferajnę Gramitacji, gdyż i tym razem nie zabrakło cennych nagród. Całe podium zostało obdarowane grami, które można było osobiście wybrać w kolejności zgodnej z zajętym miejscem. Gwoli podsumowania powiem tyle – duże imprezy pokroju tych z FIFĄ czy Tekkenem 6 są niezwykłą atrakcją, w której uczestniczyć powinien każdy znajdujący się w pobliżu maniak gier, przy czym nie ma to jednak jak zorganizować sobie skromniejsze zgromadzenie, trwające na tyle krótko, że człowiekowi nie zaczynają doskwierać odpadające ze zdrętwienia kończyny. Pomysł z BioShockiem 2 według mnie spisał się na medal i liczę, że kolejne imprezy będą charakteryzować się podobnymi „roszadami” w skali. Teraz pozostaje już tylko mentalnie przyszykować się na następne w kolejce palenie gum w Need for Speed: Shift.

 
 
 
 
r    e    k    l    a    m    a
 
Gość mistermozg (gość)   23.07.2010 23:54
to teraz multi bioshocka 2 jednak okazuje się być fajne? ciekawe.
 
 
GL1zdA GL1zdA   23.07.2010 12:41
Gratulacje MiHu! Co do "Nawet największy wymiatacz mógł mieć to nieszczęście stać się bezbronną ofiarą, gdy na arenie ukazał się kostium „Wielkiego Taty”." - nie wiem jakie się teraz gra, ale za czasów Q3 po prostu wyłączano quada by zbalansować rozgrywkę (względnie ustawiało się wzmocnienie na 1).