No dobra, może troszeczkę dramatyzuję, ale trzeba przyznać że w pewnym momencie chyba wszystkim przeszedł na myśl scenariusz, w którym miliony PlayStation 3 zamieniają się w bezużyteczne cegły. Mogę się założyć, że fanboje Xbox 360 trzymały kciuki za 8001050F niczym Skynet za swojego Terminatora, podczas gdy zarząd firmy panicznie szukał źródła usterki. W międzyczasie wierni dotąd zwolennicy japońskiej marki zalali fora internetowe całą falą nienawiści i rozpaczy, domagając się zadośćuczynienia. Możliwe, że co poniektórzy szykowali już pochodnie i stosy dla ludzi choć częściowo odpowiedzialnych za tę masową histerię. Nawet na naszej stronie w wiadomości o pozornym zgonie maszynki Sony dostaliśmy tyle komentarzy, że osobiście nie przypominam sobie drugiego tak aktywnego newsa (aż miło było patrzeć jak ludzie się udzielają). Jak to zazwyczaj bywa diabeł tkwi w szczegółach, a głównym prowodyrem jednodniowego zwieszenia się sprzętu okazał się być wewnętrzny zegar konsoli - choć pierwotnie specjaliści podejrzewali, że problem pochodzi od samego PlayStation Network. Gdy jednak plaga zaczęła dotykać jednostki odcięte od sieci doszli do wniosku, że platforma zwyczajnie źle odczytała rok 2010 jako przestępny.
Błąd 8001050F powodował masę różnych awarii, uniemożliwiając połączenie się z PlayStation Network, nie pozwalał odpalić niektórych gier zarówno online, jak i offline, stwarzał problemy przy odtwarzaniu części filmów zakupionych na PlayStation Store, sam przestawiał datę i - co chyba było najgorsze dla wielu użytkowników, kasował trofea. Jednym słowem nasze wysłużone PlayStation 3 zamieniało się w wysokiej klasy przycisk do makulatury, bądź też elegancką broń obuchową do uśmiercania krów. Co ciekawe, awaria dotknęła wyłącznie "grube" modele konsoli wydane jeszcze przed premierą Slim w 2009 roku (nawet samo Sony donosiło, że chude wydania „chlebaka” pozostały bez uszczerbku na zdrowiu). Na nieszczęście dla wielu jednym z tytułów który zaliczył zgon okazało się być wydane niedawno Heavy Rain, co niestety i u mnie wzbudziło pewne obawy, czy zdołam przejść tę grę w najbliższym okresie. Z tego co wiem, zaraz po lamentach użytkowników PlayStation 3 drugą najczęściej pojawiającą się w sieci rzeczą były spojlery z dzieła Quantic Dream, więc czas grał na moją niekorzyść.
Lekarstwem okazała się być zwyczajnie cierpliwość, gdyż po przejściu z urojonego 29 lutego na spóźniony 1 marca wszystkie dotychczas uziemione konsole powróciły do starej formy. To samo tyczy się również utraconych trofeów, które można odzyskać uruchamiając konkretny tytuł na kilka minut, a następnie synchronizując się z serwerem. Chociaż w niektórych przypadkach i to nie pomaga, gdyż ja przykładowo bezpowrotnie utraciłem swoje osiągi z czterech godzin zabawy w Heavy Rain... Miałem niestety pecha grać w momencie przejścia platformy na feralną datę, co o dziwo nie unieszkodliwiło mi sprzętu, ale zwyczajnie pozwoliło kontynuować zabawę, zachowując nawet stan z gry (wolałbym mimo wszystko trofea, ale jakoś przeżyję tę stratę). Jednak w innym niż mój przypadku dane powinny dać się spokojnie odzyskać, więc nie jest aż tak źle jak by się pierwotnie wydawało.
Zapewne w ostatecznym rozrachunku straty podobne do moich dotknęły niejednego gracza, ale najważniejsze jest to, że jeszcze na chwilę obecną jesteśmy w posiadaniu pozornie sprawnej konsoli, a nie bezużytecznej dekoracji nadającej się już tylko do zbierania kurzu. Sony dostało swoją nauczkę i oby podobnych niespodzianek już nigdy więcej nam nie serwowali - bo w końcu to był tylko i wyłącznie niepotrzebny stres zarówno dla graczy, jak i samej firmy, która mogę się założyć, że jeszcze wczoraj szacowała ewentualne straty w przypadku spełnienia się najczarniejszego ze scenariuszy (ewentualnie liczyli koszta wstawienia pancernych szyb, nim wściekły tłum przyjdzie i pożre ich żywcem). Miejmy nadzieję, że nadchodzący rok 2012, będący faktycznym rokiem przestępnym, nie dostarczy nam podobnych wrażeń (ale zaznaczyć go w kalendarzu nie zaszkodzi).






