No właśnie. Electronic Arts nie zamierzało ryzykować i z miejsca zdecydowało, że najlepszym „come backiem” serii będzie przeniesienie jej do Afganistanu. Ci z Was, którzy mieli okazję wypróbować betę trybu multi przewidują, że Medal of Honor raczej nie ma co liczyć na sukces, jaki odniósł Modern Warfare. Pojawia się więc pytanie – czemu twórcy gier jak ognia boją się konfliktów przed rokiem 1939? Takie pytanie zadałem sobie dopiero po ograniu Toy Soldiers – produkcji, która pojawiła się jakiś czas temu na rynku Xbox Live. Oto przejmujemy kontrolę nad plastikowymi żołnierzykami, walczącymi między sobą na dość sporej dioramie. Naprzeciw siebie stają wojska Francuzów, Brytyjczyków i znienawidzonych przez wszystkich "szkopów", a całość ma miejsce na przełomie 1914-1918 roku.
Pomysł jest banalny - rozmieścić w odpowiednich miejscach jednostki, tak aby nie dopuścić nieprzyjaciela do naszego pudełka zabawek. Przeciwnik atakuje falami piechoty, bombowców, samolotów, czołgów, a nawet kawalerii. Całość prezentuje się zupełnie inaczej niż to, do czego przyzwyczaiły nas gry osadzone w czasach II Wojny Światowej. Rozstawione wojska same radzą sobie z nadciągającym wrogiem, lecz w każdej chwili możemy przejąć nad nimi kontrolę i tym samym siać jeszcze większy postrach na polu bity. W akcji wygląda to bajecznie, a koszenie szturmujących okopy szkopów z CKM-a sprawia niesamowitą frajdę - podobnie zresztą, jak atakowanie nadjeżdżających czołgów bombowcami. Ale Toy Soldiers to wyłącznie prosta strategia, a co można by było zaprezentować w strzelance?
Zmagania w czasach I Wojny Światowej to głównie wojna pozycyjna, która na pierwszą myśl raczej powiewa nudą. W końcu komu się chce siedzieć w dziurze i czekać na rozkaz do ataku? Niemniej jednak w okopach żołnierze wcale się nie obijali. Obie strony kopały pod "ziemią niczyją" tunele w stronę przeciwnika, a gdy przedostali się na drugą stroną podstawiali ładunki. Również szturmowanie miast pochłaniały mnóstwo ofiar i walki toczyły się o każdy budynek. Słabo? Dobrze to może przyjrzyjmy się arsenałowi z tamtego okresu. Broń palna diabelnie zawodziła, a na pistolet mogli pozwolić sobie głownie dowódcy. Poza tym nie obyło się bez szpad, bagnetów i kawalerii. Następnie warto wspomnieć o hałbicach, CKM-ach, moździerzach, zaś przestworza należały do eskadr dwu, a potem i trzypłatowców. Czy nie wydaje się Wam, że wrzucenie tego do gry zaowocowało by genialnym tytułem?
Jak przeglądam listę pozycji osadzonych w okresie 1914-1918 to aż dziw bierze, że twórcy sztywno trzymają się gatunku strategii (World War I od Dark Fox) lub symulatorów, gdzie wszystko kręci się wokół kultowego Czerwonego Barona (Hunt for the Red Baron od Fiendish Games). Z typowych FPP mieliśmy właściwie tylko NecroVision oraz Iron Storm, lecz obie te produkcje obiły się tylko o temat I Wojny Światowej. W pierwszej z nich, konflikt wzbogacono o nadprzyrodzone moce i zombie, podczas gdy w drugim kampania przedłużyła się aż do 1964 roku i w niczym nie przypominała tego, co znamy z kart historii. Czemu nie pokuszono się o autentyczne odwzorowanie działań wojennych? Z okopami, gazami bojowymi, stalowymi potworami, jak A7V i majestatycznie sunącymi po niebie Zeppelinami. Wystarczy jedynie liznąć trochę temat, a z miejsca głowę zasypie mnóstwo pomysłów na grę osadzoną w tym niezwykle brutalnym klimacie. Kto wie, może po Call of Duty: Black Ops i Zimnej Wojnie Activision spróbuje swoich sił w nowym dla siebie czasie historycznym? Mi natomiast pozostaje dalej męczyć Toy Soldiers, gdyż w mojej opinii tytuł mimo karykaturalnego obrazu wojny udowadnia, że przed 1939 rokiem też działo się nieciekawie.
cyt 2. Z biegiem czasu prowizoryczne okopy zmieniały się w kompleksowy system umocnień, który coraz bardziej się powiększał (i to zarówno pod względem zajmowanej powierzchni jak i pod względem głębokości pod ziemią). Teren pomiędzy liniami wrogich okopów nazywano ziemią niczyją, której szerokość różniła się w zależności od pola bitwy. W niektórych miejscach mogła ona sięgać nawet kilometra, ale np. podczas walk o Gallipoli wrogie umocnienia były od siebie oddalone czasami nawet tylko o 15 metrów (w takiej sytuacji powszechne stało się obrzucanie przeciwnika granatami).
nie chcę gry w klimacie WW I
pozatym wydaje mi sie że gra w klimacie WW I bedzie za mało dynamiczna... misja pierwsza: przetwaj 4h w okopie... misja druga, przetwaj Boże Narodzenie w okopie, mijsa 3 przetwaj w okopie 8h z maską gazową... WTH.... Gratulację zdobyłeś 15m terenu O.o








Dzieliłem się już niejednokrotnie moją wizją pierwszoosobowego Shootera o wdzięcznej nazwie P.P.H.U. - Preemptive Psychic Hungarian Unit, opowiadającego historię cesarsko-królewskiego pułku jasnowidzących do zadań prewencyjnych. Naszła mnie niegdyś, gdy na jednym z szyldów w mojej rodzinnej miejscowości wyczytałem nazwę: P.P.H.U. Techland. There’s no F.E.A.R. – P.P.H.U. is here!